Teatr Realistyczny

Spektakle

<<   w s z y s t k i e    s p e k t a k l e





Trupstory




Premiera: 05.06.2003
Scenariusz i reżyseria: Robek Paluchosky
Występują: Robek Paluchosky
Ilona Stępniewska
Olga Wasiak

Dawno, dawno temu... za morzem krwi i górą czaszek nie żyli sobie dziad i baba, bardzo martwi obydwoje...
Pogodna opowieść o nieżyciu...


  • Grand Prix Windowisko 2003 Gdańsk
  • Grand Prix II Ogólnopolski Meeting Teatrów Poszukujących Dobrego Spotkania Elbląg 2003
  • Wyróżnienie dla teatru i wyróżnienie dla Robka Paluchosky’ego na III Festiwalu Horyzontalnym w Chodzieży
  • II nagroda i wyróżnienie aktorskie dla Robka Paluchosky’ego na II Festiwalu Teatrów Studenckich Atena w Pułtusku
  • Laureat FAMA 2004





Recenzje


Za morzem krwi i górą czaszek...

...czyli początek jak z hitchockowskiego thrillera, a później jest już tylko jeszcze bardziej... śmiesznie. Znajdujemy się na cmentarzu jakich na ziemi wiele, wśród trupów, których pod ziemią jeszcze więcej (bo "ludzi ubywa, a nas przybywa...")

Główni bohaterowie - Ewa i Józef to rozłożone już nieboszczyki, które żyją sobie swoim własnym pozagrobowym życiem. Gdy zapada zmrok opuszczają trumny, a ich trupie rozterki wychodzą na nocne światło księżyca. Skostniałe życie od czasu do czasu zostaje urozmaicone - bywa, że na cmentarz trafia zabłąkany przechodzień, którego nieźle można nastraszyć.

Nudę i monotonnie przerywa pojawienie się młodego chłopca - cmentarnego szabrownika, notabene uśmierconego przez trupa Józefa - który swym free-stylowym stylem życia burzy trwający spokój. I tak stajemy się świadkami groteski na śmierć, śmierć, która nie różni się wiele od życia. Umarli jak ludzie - popadają między sobą w konflikty, ulegają zazdrości, poddają się używkom (sen z oczodołów spędza im zdobycie szluga).

Wszystko to zostaje pokazane poprzez udane zastosowanie humoru słowotwórczego. I tak jeden z bohaterów świętuje swoje uśmierciny, a alkoholowe balangi to trupoteki. Nieżywi bohaterowie używają ulicznego, czasem wręcz wulgarnego języka, nawiązując momentami do różnorakiej sztuki: romantycznego Mickiewicza, czy serialowych "Aniołków Charliego".

Uboga scenografia, efekty świetlne i skromne, "mumie" stroje wprowadzają w ową komedię mocną dawkę mrocznego nastroju. Jednak nic tu z horroru, tętniący życiem cmentarz nastraja optymistycznie, aż serce ściska widmo wkraczających na mogiły buldożerów.

Natalia Grzymała


Ewa i Józef nie żyją, ale mają się świetnie. Mieszkają na cmentarzu, nie cierpią sztucznych kwiatów, żartują, palą papierosy (co "Mosiołkowej z trumny wypadły"), obgadują żywych i martwych. Mają problemy z zaśnięciem, ale i to mija. Z lubością wspominają wizyty na trupotekach, choć zdarza się na nich zgubić piszczel lub czaszkę, i mieć kłopot z jej odszukaniem. Trochę już nudzi ich straszenie ludzi. Mordują więc cmentarnego złodziejaszka. W trójkę tworzą zespół zgrany jak Aniołki Charliego.

- Dziś są moje uśmierciny - opowiada Józef, a publiczność ostatkiem sił hamuje niekontrolowane wybuchy śmiechu.

MORF, Gazeta Wyborcza, Płock 25.05.2004




Aktualności   |   Historia   |   Zespół   |   Usługi szczudlarskie   |   Spektakle   |   Galeria   |   Biuro   |   Duperele   |   Księga gości