...z aktualnościami jest ten kłopot,
że często trzeba je aktualizować,
bo inaczej szybko stają się
nieaktualne...
Mądrość Ludowa
Planowany program ośrodka Jednostka Mocy: Jednostka Mocy.pdf
REPERTUAR NA MARZEC 2010 do pobrania: ReperTeRe_03_10.pdf
Busz po polsku na Wejrzeniach
Na tegorocznych Wejrzeniach
obejrzeć można będzie wystawę fotografii wielkoformatowych
inspirowanych zbiorem opowiadań Ryszarda Kapuścińskiego "Busz po polsku"
ReperTeRe Marzec 2010
ReperTeRe Luty 2010
17.12.2009 / czwartek / godz. 20.30
Teatr Magazyn Prób Bezpsa
z Bydgoszczy
EROS
CZYLI PORZĄDEK POŻĄDANIA, ALBO POŻĄDANIE PORZĄDKU
NA PODSTAWIE UCZTY PLATONA
To już drugi, po "Bezsenniku Barnabera", spektakl Magazynu Bezpsa inspirowany filozofią.
Spektakl jest teatralną adaptacją Platońskiej „Uczty”. Stara się on wydobyć i utrzymać wszystko to, co w Platońskiej twórczości, zwłaszcza w „Uczcie”, najlepsze: to, że jest mądra, bo ukazuje, piękna, bo zachwyca, dobra, bo unosi, czysta, bo oczyszcza, a przy tym nade wszystko – dowcipna, lekka, muzyczna i ironiczna. Słowem, apolińsko-dionizyjska. Samo życie w tym, co w nim najlepsze i najistotniejsze. Oddać to żywym ruchem, kształtem, dźwiękiem, słowem, gestem niepodobna. Dlatego właśnie trzeba.
Na deskach pojawiają się: wykładowca filozofii na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym Daniel Sobota, Prezes nade wszystko – dowcipna, lekka, muzyczna i ironiczna. Słowem, apolińsko-dionizyjska. Samo życie w tym, co w nim najlepsze i najistotniejsze. Oddać to żywym ruchem, kształtem, dźwiękiem, słowem, gestem niepodobna. Dlatego właśnie trzeba.
Na deskach pojawiają się: wykładowca filozofii na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym Daniel Sobota, Prezes Fundacji Kultury Yakiza Jacek Puzinowski, jego córka, młoda skrzypaczka Nastazja Puzinowska oraz absolwentka historii na UMK Izabela Tomaszewska. Warsztatowo grupa posiłkuje się metodami pracy Jerzego Weltera ze Studia Czyczkowy, wzbogacając praktykę ćwiczeniami wynikającymi z bieżących doświadczeń teatralnych i potrzeb zespołu.
Na niedużej przestrzeni scenicznej mamy trzech, ubranych w greckie chitony aktorów, którzy odtwarzają nam poszczególne mowy uczestników sympozjonu. Mniejsza o to, który aktor wciela się w danym momencie w czyją rolę: najważniejsze jest pochwycenie ciągu narracji opowiadającej o Erosie, jest to bowiem jedna, wielka, rozwijająca się do ostatecznego wniosku metaforyczna opowieść o ludzkim działaniu i jego bodźcach.
Aktorzy powoli rozkręcają atmosferę, snując swoją opowieść momentami śpiewają, tańczą także w rytm melodii odgrywanej na skrzypcach, na których gra aktorka. Narracja przybiera postać luźną i często humorystyczną: aktorzy wchodzą z sobą w energiczne interakcje, momentami zmieniają się w coś w rodzaju starożytnego chórku, mającego uwypuklić daną kwestię, czy, jak już wspomniałem, pląsają w rytm jakichś pierwotnych, grających w duszy kroków – być może daje o sobie znać starożytna grecka żywiołowość…
TEATR REALISTYCZNY, UL. REYMONTA 33, SKIERNIEWICE
Powiedzcie znajomym, oni też chcą coś przeżyć!
28.11.2009 / sobota / godz. 20.00
SIOSTRY KOZIOŁ (Polska)
Kiedy (dźwięki) nie odzywają się echem w świecie zewnętrznym, obumierają w czterech ścianach duszy. Barwy nie przefiltrowane w przestworzach wyrodnieją i zostaje suchy akryl.
[w:] Ewa Kuryluk, wiek 21
Siostry Kozioł gorąco zapraszają 28 listopada na godz. 20.00 do Teatru Realistycznego na spotkanie - akcję artystyczną malarsko-muzyczną.
Ewa - altowiolistka, Ola – malarka, kiedyś mieszkające razem na Mszczonowskiej w Skierniewicach, obecnie we Wrocławiu i w Łodzi.
Przez odległość Łódź – Wrocław nie mogłyśmy inaczej się porozumiewać między sobą jak przy użyciu telefonu, gg, skype’a (Ewa grała nawet do komputera).
Oto fragment rozmowy; (Ja to Ola; Elwis - Ewa)
elwis 1:12:45
napisz o tym coś, jakaś myśl przewodnia i basta
elwis 1:13:05
będziemy się roztkliwiać niepotrzebnie
nie ma czasu na to
że to nasze poszukiwania twórcze
Ja 1:14:04
no tak debiut
spotkanie - akcja artystyczna malarsko - muzyczna
które traktujemy jako twórcze wyzwanie
elwis 1:18:59
:)
elwis 1:19:05
tylko co potem
Ja 1:24:13
od bezsensu „nic nie warto” do Tu i Teraz, do jedynego tu i teraz
elwis 1:25:17
kurde
elwis 1:25:29
no w sumie może być
elwis 1:25:53
tylko trochę za bardzo takie przygniatające
Ja 1:26:08
cholera
Ja 1:26:26
ja to wszystko chyba takie
elwis 1:26:47
może do tęsknoty do Tu i Teraz
elwis 1:27:01
bo to się taki katastrofizm robi z tym jedynym tu i teraz
elwis 1:29:47
może będące naszym twórczym wyzwaniem, nasza próbą kompromisu
z dniem dzisiejszym
elwis 1:30:31
albo kompromisu ze światem
elwis 1:30:37
...
elwis 1:31:21
nie ma co tak dramatyzować, bo też te moje kawałki co ci grałam nie są jakieś apokaliptyczne
elwis 1:31:35
napisane były przez uduchowionych kolesi
Ja 1:31:36
:)
elwis 1:31:45
zwłaszcza Bach
elwis 1:32:31
przyroda, ptaszki słoneczko, wszystko ma swoje miejsce i porządek ustanowiony przez Boga
elwis 1:32:39
to raczej w tej muzyce
elwis 1:33:05
bo tak to by musiało być coś ciężkiego i dramatycznego a to nijak
dramatyzm może później wyjść z tego
elwis 1:33:37
może być ten kompromis ze światem?
by mieć na uwadze to, co robimy
Ja 1:39:28
(…
…)
co ludzie robią też…
Ja 1:40:46
bardzo proste
co ty na to
Ja 1:41:06
rozumiesz
elwis 1:41:13
no dobra
elwis 1:41:33
choć nie wiem o co z tymi biustonoszami chodzi
Ja 1:41:49
nie, to ci tak tłumaczyłam
Ja 1:42:05
to co mam namalować
elwis 1:42:23
no dobra ola
elwis 1:42:25
może tak być
Ja 1:42:40
a panie od biustonoszy nie wiem czy pamiętasz, mają takie lampy oczyszczające, tym się inspiruję
elwis 1:42:56
dobra jest ta koncepcja
elwis 1:43:02
a o lampach nie wiedziałam
elwis 1:43:38
dajmy ten tekst i pomyślimy, jak się zobaczymy
Ewa KOZIOŁ : ogólnie rzecz biorąc, to nie wiem czemu gram,
jestem na tyle z tym zrośnięta, że nie wyobrażam sobie że mogłabym "nie grać",
zamiast mówienia,
ot taka melancholia gdzieś tkwi we mnie i poprzez grę na altówce mogę to pokazać,
a ja mam raczej melancholijne usposobienie;
no i do tego moja altówka jest super i ma super barwę…
Ola KOZIOŁ : maluję, by powiedzieć farbą to, czego nie umiem słowami,
pędzel to mój szósty palec i przedłużenie mnie samej,
wcześniej strasznie poważnie podchodziłam do tego co robię,
mocno wierzyłam, że sztuka jest w stanie zbawić świat, teraz wiem, że tak nie jest;
dzięki niej możliwy jest natomiast dialog,
a jak się już ze sobą komunikujemy to naprawdę bardzo wiele…na tym można budować
I ZAPROŚCIE ZNAJOMYCH, NIECH NIE SCHNĄ Z NUDÓW
27.11.2009 / piątek / godz. 20.00
UWAGA!!!
Z przykrością informujemy, że koncert duetu GURZUF z przyczyn od nas niezależnych został ODWOŁANY. Jeden z muzyków rozchorował się.
Gurzuf powstał w 2005 roku. To instrumentalny duet z Białorusi, który tworzą akordeonista Igor Zabelow i perkusista Artiom Zalesskij. Mimo, że w składzie są tylko dwie osoby, zespół brzmi tak mocno i głęboko, że wydaje się, jakby na scenie było ich co najmniej pięć. W muzyce Gurzuf motywy ciężkiego rocka przeplatają się z elementami muzyki ludowej i klasycznej. Powstają w ten sposób kompozycje pełne romantycznej ekspresji, komedii i drive'u.
To bardzo nowatorski i odważny projekt, w którym przy pomocy tylko dwóch instrumentów powstaje cała orkiestra dźwięków. Dynamiczny, guzikowy akordeon i szybka perkusja wypełniają przestrzeń dziką energią. Motywy ciężkiego rocka, punka i hip-hopu przeplatają się z elementami ludowymi i klasycznymi. W ten sposób powstają szalone, wręcz wściekłe, a zarazem melancholijne kompozycje.
Zespół jest już znany i doceniony w Europie, grał na takich festiwalach jak Pustye Chołmy i Skiff w Rosji, Le Grand Soufflet we
Francji, Global battle of the bands w Londynie, Spotkania Folkowe w
Czeremsze, Przystanek Olecko i Podwodny Wrocław.
Białoruscy krytycy muzyczni nadali im tytuł "Profesjonalistów roku 2007".
Wydali album "Non-existent cinema" i skomponowali muzykę do spektakli wystawianych przez teatr lalek na białoruskiej i magdeburskiej scenie ("Moby Dick", "Niebieski ptak").
WWW: www.gurzufband.com www.myspace.com/gurzuff
Bilet: 5 zł
21.11.2009 / sobota / godz. 20.00
KonceTR
MIĄŻSZ
MIĄŻSZ - specyficzne lubelskie trio, które uwielbia czarować publiczność misz-maszem swoich umiejętności, talentów i muzycznych inspiracji. Z czym kojarzy się miąższ? Jedno z czym nie powinien - to z papką.
Szczególnie popkulturową papką. Miąższ to prawdziwe sedno muzyki, do którego podczas każdego koncertu dociera trójka zdolnych i nieco pokręconych artystów.
Głosem czaruje *Joanna Zawłocka*, na gitarze akompaniuje jej *Sebastian Pikula* - znany lubelski muzyk, który ma na swoim koncie współpracę między innymi z *Jackiem Kleyfem (Orkiestra na Zdrowie)*, a na czym się da,rytmicznie przeszkadza *Karol Koolor Gadzało* - zapewne dobrze znany
lubelskiej publiczności muzyk, poza Miąższem związany z wieloma projektami, m.in. *Słomą, Pieczywem, Kar-Ma-Pa Bandem, P.K.P projektem* oraz do niedawna z Koolor Squadem, który zdobył w Lublinie dużą popularność. Trudno jednoznacznie określić muzykę zespołu. Sami artyści mówią, że stawiają na przerost treści nad formą i na polską piosenkę. I chyba te słowa najlepiej charakteryzują ich muzyczne poczynania, w których mieszczą się zarówno nastrojowe, liryczne piosenki, jak i połamane jazzujące wariacje.
Jedno jest pewne - pozytywna energia i cała masa różnorodnych i ciekawych brzmień gwarantowana.
Zespół MIĄŻSZ powstał w 2008 roku, ale piosenki, które gramy napisane zostały tak teraz jak i w połowie lat 80 i 90 .
POSTAWILIŚMY NA PRZEROST TREŚCI NAD FORMĄ I NA POLSKĄ PIOSENKĘ !
"Gdy postawiłem pierwszy krok na ziemi, uważałem że krok ten jest krokiem najważniejszym, najszczerszym, najprawdziwszym, ostatecznym. I do dziś CHODZĘ.
Gdy zaśpiewałem, stało się podobnie - ŚPIEWAM
A gdy zatańczyłem.... - ZWARIOWAŁEM I LECĘ!"
NAGRALIŚMY MEGA PŁYTKĘ - ZAPNIJCIE PASY, CZAS NA LOT! :-)
http://tektura.wordpress.com
WEJ. 5 zet
TEATR REALISTYCZNY, UL. REYMONTA 33, SKIERNIEWICE
13.11.2009 godz. 20.13
TAŃCE KARTOFLAŃCE
Impreza taneczna przy muzyce progresywnej
z towarzyszeniem wizualizacji
DO WODZI REJ - ZNANY PEPEK
but wejściowy 5 zet
TEATR REALISTYCZNY, UL. REYMONTA 33, SKIERNIEWICE
7.11.2009
Realistyczny na Zero Budget Festiwal we Wrocławiu
Zapraszamy na ZERO BUDGET FESTIVAL, zorganizowany przez Workcenter of Jerzy Grotowski and Thomas Richards.
Zero Budget Festival to multidyscyplinarne wydarzenie artystyczne, promujące zarówno znanych, jak i mniej znanych, uznanych, jak i debiutujących artystów, badaczy i grupy teatralne, których łączy aktywne podejście do społeczeństwa, kultury i jednostki. Zero Budget Festival to święto teatru, spotkanie twórców, w którym główny akcent położono na wymianę. To jest zero budżet i zero dochód, dlatego na wszystkie wydarzenia festiwalu wstęp jest wolny.
Do zobaczenia na naszym pierwszym Zero Budget Festival!
Zero Budget Festival odbywa się w ramach projektu Workcenter „Horyzonty 2007–2009”. Projekt „Horyzonty” jest wspierany i goszczony przez miasto Wrocław, a Instytut Grotowskiego jest podstawowym partnerem i koordynatorem tego projektu.
Rezerwacja miejsc na spektakle:
sekretariat@grotowski-institute.art.pl , tel. 71 34 34 267
Rezerwacja miejsc na sesje warsztatowe oraz projekty wspólnotowe:
zerobudgetfestival@gmail.com
Nasza działka:
- 7. 11. godz. 19. 30 MC Gyver, Paluchosky & end, Teatr Realistyczny, Instytut Grotowskiego.
- 7. 11. godz. 23. 00 Koncert Los Papierzos, więcej: www.lospapierzos.pl , Jazz Club Rura
- 8 – 12. 11 12:30 Busz po Polsku – otwarcie wystawy fotografii, Teatr Realistyczny, foyer Centrum Sztuki Impart
szczegółowy program całego festiwalu i więcej informacji o nim: http://www.grotcenter.art.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=705
6.11.2009 godz. 19.00
Młodzieżowe Centrum Kultury w Skierniewicach i Fundacja Teatr Realistyczny
zapraszają na spektakl:
Stowarzyszenia teatralnego
CHOREA
"GRY W PANA COGITO"
reż. Tomasz Rodowicz
bilet: 5 zł
"Teatr Polska" to nowatorski projekt Instytutu Teatralnego w Warszawie realizowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Inspirację projektu stanowiły objazdy teatralne organizowane w XX-leciu międzywojennym przez Redutę Juliusza Osterwy i Mieczysława Limanowskiego. Ich celem było przybliżenie mieszkańcom małych miasteczek najważniejszych osiągnięć kultury polskiej tamtych lat.W ramach projektu Teatr Polska wybrane teatry z całego kraju prezentują swoje spektakle w objazdach pomiędzy wrześniem a grudniem 2009. Założeniem projektu jest dotarcie do środowisk pozbawionych kontaktu z twórczością teatralną oraz zaktywizowanie teatrów do działalności wykraczającej poza własne miasto i konkretny budynek teatralny. Projekt ma również otworzyć możliwości współpracy między teatrami a ośrodkami kultury i ułatwić poznanie nowych miejsc i przestrzeni, w których można wystawić przedstawienie teatralne. W trakcie dwuetapowej kwalifikacji, na podstawie złożonych projektów spośród 77 spektakli Komisja Artystyczna zarekomendowała pod względem artystycznym 20 przedstawień, wśród których znalazły się „Gry (w) Pana Cogito” Teatru Chorea z Łodzi, w reżyserii Tomasza Rodowicza.
„Gry (w) Pana Cogito” to rozpisanie myśli poety na przestrzeń sceny. Pozorna dekonstrukcja służy do wydobycia i zdefiniowania znaczeń różnych fragmentów tekstów Zbigniewa Herberta wybranych przez aktorów. Słowo poety i związki między słowami są “na nowo” tworzone na scenie poprzez wpisywanie je w ruch aktora, gest, dźwięk i graną na żywo muzykę na zasadzie opozycji i tworzenia napięć miedzy nimi. Widzowie wprowadzeni są w problematykę przedstawienia fragmentami Dociekań filozoficznych L. Wittgensteina, dotyczącymi jego rozważań nad definicją gry. Spektakl składa się z 17 scen, z których każda traktowana jest jako osobna „gra”. Ściśle ustalone reguły (zmieniające się w kolejnych sekwencjach) wynikają przeważnie z treści i charakteru wykorzystanych utworów.
recenzje ze spektaklu:
"Wreszcie ktoś wystawił Herberta bez białych bluzek i charakterystycznego dla recytacji rozmarzenia w oku i smętnego patrzenia w dal (…) co gra, to kopalnia odniesień - płytszych, głębszych, absurdalnych, metafizycznych, zabawnych. Ale za każdym razem wartych drążenia i wciągających"
„Grę ostatnią – grę o wszystko” trudno będzie zapomnieć. Podczas tej końcowej sceny rzeczywistość na zewnątrz jakby przestała istnieć, a banalne pytania o drogowskazy i wartości zaczęły pulsować nowym rytmem. Misja spełniona – Herbert odbrązowiony.„Herbert Chorei”, Paulina Ilska, www.reymont.pl
"Chorea w zgodzie ze swoim artystycznym credo może w uzasadniony sposób połączyć słowo, choreografię i muzykę, a poezję Herberta uwolnić od fatum nabożnej recytacji mistrza. Literatura wprowadzona w zupełnie nowy i zaskakujący kontekst wybrzmiewa od nowa, od nowa daje się składać"
"Pograli w klasy słowami Herberta" Monika Wasilewska, Gazeta Wyborcza - Łódź nr 266
"Wypracowana technika, dynamiczne akcje, niebanalna choreografia oraz harmonijne, transowe pieśni chóralne, a w tle muzyka grana na żywo, ukazują wszechstronność aktorów, reżysera i choreografów(…)Tomasz Rodowicz pokazał(…) nowe działania aktorskie, spektakl innowacyjny, teatr poszukujący ciekawych rozwiązań dla wymagającej publiczności"
„Oko Dionizosa” (Biuletyn XVII Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego DIONIZJE, Ciechanów 2009)
Spektakl „Gry (w) Pana Cogito" będzie grany w następujących miejscowościach:
5.XI. – Sieradz (g.12.00/ g.19.00)- po porannym spektaklu odbędą się warsztaty teatralne dla młodzieży
6.XI. – Skierniewice (g.19.00)- przed spektaklem odbędą się warsztaty teatralne dla młodzieży
7. XI. – Łochów (g.18.00)- przed spektaklem odbędą się warsztaty teatralne dla młodzieży
8. XI. – Radomsko (g.19.00)- przed spektaklem odbędą się warsztaty teatralne dla młodzieży
10. XI. – Warka (g.14.00)
„Projekt realizowany w ramach programu Instytutu Teatralnego TEATR POLSKA ze środków MKiDN”
TEATR REALISTYCZNY, UL. REYMONTA 33, SKIERNIEWICE
31.10.2009
Rozbudowa Bazy Technicznej
Zakończył się projekt Rozbudowa Bazy Technicznej, współfinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
W ramach projektu zakupiono:
kolumny przednie
wzmacniacze do kolumn przednich
wzmacniacz dla toru monitorowego
korektor tercjowy
procesory dynamiki
kolumnę estradową
Aparaty oświetleniowe Fresnel
Apraty oświetleniowe Profilowe
Statywy oświetleniowe
Żarówki do aparatów oświetleniowych
Okablowanie sygnałowe DMX
Haki oświetleniowe
Podłogę baletową
Komputer multimedialny
Kartę graficzną Matrox
30.10.2009 godz. 20.00
Koncert
DZIADY BOROWE
Obecny skład zespołu:
wokal - Muzzy
gitara - Książę Jacek Borowiecki
gitara - Autyzm
bas - Szczota
perkusja – Bulgar
bilet: 5 zł
Zespól Dziady Borowe powstały w 2003 r. w wyniku porywu serca i potrzeby twórczego działania trzech panów: Adama „Muzzego” Stoczyńskiego, Krzysztofa „Szczoty” Grądzkiego oraz Andrzeja „Eiffla” Szymczaka. Ci dwaj ostatni w latach osiemdziesiątych współtworzyli punkowy zespół DDSO. „Dziad borowy” (zwany też „leszym”), to występujący w ludowej demonologii leśny stwór napadający na zbłąkanych wędrowców. Mówiąc mozliwie najogólniej, domeną dziada borowego jest możliwie najszeżej rozumiana zewnętrzność — obcy, niezbadany świat, z którego wyłania się nagle wzbudzając chaos.
Mimo niedługiego czasu, jaki minął od założenia zespołu do chwili obecnej historia grupy jes nader burzliwa i w pełni uzasadnia przybraną przez niego nazwę. Dramatycznym momentem była tragiczna śmierć Eiffla. Na szczęście zespół pozbierał się po tym dotkliwym ciosie i, po rekonstrukcji oraz zmianach w składzie, dalej funkcjonował. Do Muzzego i Szczoty dołączyli Artur „Austin” Kubiak oraz Wojtek „Amisz” Piekarniak. Po krótkim czasie doszlusował gitarzysta, Krzysztof „Krata” Ludwisiak. Jego udział w próbach i koncertach został przerwany. W 2006 r. został aresztowany i osadzony w areszcie śledczym. Po paru miesiącach szczęśliwie został uniewinniony i wypuszczony.
Nazwa jest również adekwatna w odniesieniu do muzyki. Mamy tu do czynienia z balansowaniem na krawędzi punka i hard core’u, choć zespół nie stroni również od chamsko wykonywanych rock’n’rolli. Wszystko to podane z charakterystyczną ekspresją głosową wokalisty, Muzzego. Styl ten świetnie pasuje do tekstów piosenek, gdzie podawane w niezawoalowany sposób wulgaryzmy mieszają się z inspiracjami dorobkiem takich postaci jak filozof Michel Foucault (utwór Nadzorować i karać) czy pisarz Wieniedikt Jerofiejew (Kroki komandora), a także z ironią, która wyczuwalna jest w każdym utworze grupy.
1 STYCZNIA 2009 NAKŁADEM IROKEZ.PL UKAZAŁA SIĘ ICH PIERWSZA PŁYTA: "MADAFAKA".
TEATR REALISTYCZNY, UL. REYMONTA 33, SKIERNIEWICE
ZAPROŚ ZNAJOMYCH, ONI TEŻ CHCĄ…!
29.10.2009 godz. 20.00
Obok Kina 7
ZŁY SMAK (1987)
Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Peter Jackson, Tony Hiles, Ken Hammon.
Muzyka: Michelle Scullion
Zdjęcia: Peter Jackson
Scenografia: Caroline Girdlestone
Montaż: Jamie Selkirk
Budżet: $11,000
Od lat: 18
bilet: 3 zł
Scenariusz nawiązuje do kina klasy B jako kategorii i uwypukla jego absurdalność: W małej nowozelandzkiej wiosce lądują kosmici, którzy mogą przyjmować ludzką postać. Traktują oni mieszkańców jako znakomity towar eksportowy i planują zarabiać na wywozie ludzkiego mięsa na swoją ojczystą planetę, gdzie stanowi ono przysmak. W masakrze niewinnych ludzi przeciwstawia się czteroosobowe komando (THE BOYS) wyposażone w stylowe ubranka oraz broń palną od pistoletów po wyrzutnię rakiet. Imiona członków tej grupy pogromcow kosmitów opłacanych przez nowozelandzki rząd to: Ozzy (Terry Potter), Barry (Pete O'Herne), Frank (Mike Minett) i Derek (Peter Jackson).
Film jest znakomitym pastiszem niskobudżetowych horrorów. Podkreślają to pieczołowicie przygotowywane kiczowate efekty specjalne typu: wypływający mózg, odcięta ręka, siekiera w głowie etc. Majstersztykiem jest scena, w której rakieta wystrzelona w kierunku kosmitów przelatuje przez korytarz domu, a następnie obraca owcę spokojnie pasącą się na łące w kupę pierza. Stanowi to jakby wstęp do fontann keczupu przelewanych w kolejnym filmie Jacksona, „Martwicy mózgu”. „Zły smak” to jeden z lepszych filmów z kategorii gore. Humor, którym emanuje cały film jest podobny do tego z „Misia” Stanisława Barei. Sam Jackson, a także jego znajomi grają w tym filmie po kilka ról. Zdjęcia nakręcono partiami w przeciągu czterech lat, do 1987, a budżet wynosił około 11 tysięcy dolarów. Mimo to film doczekał się po projekcji na Festiwalu Filmowym w Cannes międzynarodowej dystrybucji.
Wydarzenia w filmie toczą się 31 października. Jest to także dzień urodzin reżysera. Więc w sumie wszystkiego najlepszego Peter!
TEATR REALISTYCZNY, UL. REYMONTA 33, SKIERNIEWICE
ZAPROŚ ZNAJOMYCH, ONI TEŻ CHCĄ…!
23.10.2009 godz. 20.00
Obok Kina 6
CHARLIE CHAPLIN FESTIWAL
bilet: 3 zł
- CHARLIE UCIEKA
Charlie jest skazańcem, który ucieka z więzienia. Chcąc pozbyć się pasiastego mundurka, kradnie przypadkowemu mężczyźnie jego strój kąpielowy. Udając pływaka, bierze kąpiel, w czasie której ratuje od utonięcia dwie kobiety - matkę i córkę. Majętne damy zapraszają swego wybawiciela do domu.
- CHARLIE NA KURACJI
Charlie gra elegancika-alkoholika wysłanego do sanatorium na kurację, którey od samego początku ma kłopoty – jego przeciwnikami stają się obrotowe drzwi i fontanna, pocieszenie niesie tylko dobrze zaopatrzony kufer podróżny. Ednie narzuca się inny pacjent, Charlie wtrąca się w zaloty, unikając wyrzucenia, trafia w łapy masażysty-sadysty. W międzyczasie właściciel „dezalkoholizuje” pokój Charliego, ale dzięki działalności podchmielonego pomocnika, drinki lądują w źródle leczniczych wód .... Charlie nie jest posłusznym pacjentem, szczególnie, że widzi jakiegoś chuderlaka “obrabianego” przez masażystę. Unikającemu jego usług Charliemu udaje się zgotować kilku osobom, w tym sobie, niespodziewaną kąpiel. Tymczasem pacjenci z wyjątkowym zapałem raczą się wodą mineralną, Edna częstuje Charliego ... Nazajutrz wszyscy są potwornie skacowani, a zapotrzebowanie na lód zdecydowanie wzrasta. Szczere jednak uczucie nawet w niesprzyjających warunkach znajduje podatny grunt, Charlie obiecuje poprawę i odchodzi, co prawda ramię w ramię z Edną, ale za to niezbyt daleko.
- SPOKOJNA ULICA
Wspaniały, klasyczny film. Jest to jedna z bardziej znanych i częściej puszczanych w telewizji wczesnych krótkometrażówek Chaplina. Akcja jest wartka, gagi śmieszne i pomysłowe, a całość dopełnia klimatyczna muzyka. W filmie tym Charlie po raz kolejny wyraźnie staje po stronie biednych i pokrzywdzonych. Wykazuje się dużym humanizmem i empatią (np. w scenie, kiedy kradnie i oddaje biednej kobiecie żywność, a potem odwiedza ochronkę dla dzieci i ich także częstuje pożywieniem skradzionym z pobliskiego straganu). Trudno zapomnieć genialną scenę, kiedy Charlie usypia Erica Campbella gazem z latarni. Podsumowując; bardzo zabawny, pełen ciepła i liryzmu film.
- IMIGRANT
Jedna z najlepszych krótkometrażowych produkcji Charliego Chaplina, który z typowym dla siebie wdziękiem wciela się w rolę imigranta przybywającego do krainy marzeń – USA.
TEATR REALISTYCZNY, UL. REYMONTA 33, SKIERNIEWICE
22.10.2009 godz. 20.00
Teatry Czwartkowe
"MC GYVER, PALUCHOSKY & END"
reż. Robek Paluchosky
bilet: 5 zł
„Rok marginesu, czyli 12 miesięcy łódzkich teatrów”
(…) Najciekawszy spektakl 2007 roku widziałem w Skierniewicach, w zrujnowanej sali skierniewickiego browaru, gdzie schodziło się po zaimprowizowanych schodkach. Tam w surowym betonie, wśród zardzewiałych rur i sterczących kabli, ma brudnej ścianie wisiał afisz z akrobatką i napisem "Cyrk Polski". Autentyczny. Trudno o lepszą scenografię patriotycznego i punkowego zarazem monodramu. Robek Paluchosky, szef offowego Teatru Realistycznego w spektaklu "MC Gyver Paluchosky & end", montuje na podłodze buraczysko. Z tekturowych pudeł po pizzy wyjmuje plastikowe, biało-czerwone sześciany i wciska w nie sztuczne liście krotona. Na polskim polu trwa wojna warzyw okopowych rosnących z prawej strony z tymi z lewej, zwolenników z przeciwnikami, zupy z drugim daniem. Robek kpi, lecz na końcu ze spokojem dodaje: "Kocham ten kraj". Zazdroszczę mu tej pewności oraz odwagi. Nie tylko ja. Paluchosky wygrał Łódzkie Spotkania Teatralne 2007, nie mając żadnej konkurencji.
Leszek Karczewski
Gazeta Wyborcza - Łódź nr 302/28.12
29-12-2007
"Teatr niemożliwy na Kontestacjach"
"Dlaczego robimy teatr zaangażowany?". Jaśniej zobrazować kryzys pewnej idei już chyba się nie da. A właściwie da się, ale przyjmując postawę dokładnie odwrotną. Tak jak Robert Paluchowski, jeden z najważniejszych dziś zaangażowanych artystów teatru pozainstytucjonalnego, w swoim monodramie zagranym w kącie pełnej pogłosów, zimnej, zdegradowanej hali po dyskotece. "Mc Gyver Paluchosky & end" [na zdjęciu] to wypowiedź wyrosła z wściekłości, także i na język sceny, niewydolny i nieznośny. Postać występująca w tym przekreślającym teatr przedstawieniu, które za wszelką cenę nie chce być przedstawieniem, ten groteskowy Stańczyk, ślizga się po cienkiej granicy mowy prywatnej, nie zapośredniczonej przez odgrywanie, sceniczne chwyty i sztuczki. Bluzga nieskoordynowanym wulgarnym wierszem, wręcz dławi się słowami, które nie mogą udźwignąć tak dużego ładunku rozczarowania i rozpaczy, spoza których przenikają osobiste traumy i sądy publicznych, polskich spraw. O wiele więcej mówią w tej opowieści obrazy: klęcząca modlitwa zmieniająca się kilkakrotnie w pijackie pełzanie na czworakach, Stańczyk w biało-czerwonej, kibicowskiej czapie, siedzący w zadumie na polu buraków.
Grzegorz Kondrasiuk
Lubelski Informator Kulturalny Zoom nr 1/01/2008
TEATR REALISTYCZNY, UL. REYMONTA 33, SKIERNIEWICE
16.10.2009 godz. 20.00
Obok Kina 5
PANCERNIK POTIOMKIN (1925)
Reżyseria: Sergei M. Eisenstein
Scenariusz: Nina Agadzhanova, Sergei M. Eisenstein
zdjęcia: Vladimir Popov
bilet: 3 zł
27 czerwca 1905, na pełnym morzu, załoga pancernika Potiomkin zbuntowała się przeciw dowództwu i rozpoczęła kilkutygodniową ucieczkę przed ścigającymi go okrętami carskimi.
Dwadzieścia lat później, już w Rosji Radzieckiej, nowi władcy kraju postanowili wykorzystać tę historię dla celów propagandowych. Zatrudniono nadzwyczaj obiecującego Eisensteina, dano mu nieograniczone fundusze i postawiono tylko jeden warunek - film ma chwalić komunizm. Młodemu reżyserowi nie podobało się to ani trochę, ale z zapałem zabrał się do pracy i stworzył bez wątpienia dzieło nietuzinkowe. Oglądając je, aż trudno uwierzyć, że dziś ma już ponad osiemdziesiąt lat.
Abstrahując od merytorycznej obłudy, film urzeka swoją poetyckością. To jak pokazano biednych marynarzy na statku, zepsute mięso, jakim się ich karmiło, bezdusznych oficerów, z naciskiem na zbiorowość bohaterów, mimo pewnej stereotypowości robi wrażenie. Znakomicie nakręcono także pojawienie się Popa, demonicznego, z rozwianym włosem, stąpającego w jakimś rodzaju poświaty - brzmi to może naiwnie, ale wcale tak nie wygląda. Na film spadły również setki pochwał ze względu na szybki i nowatorski montaż. Sceny batalistyczne nakręcono w sposób, jakim niewiele współczesnych filmów akcji może się pochwalić - dynamika, napięcie - wszystko tam jest. No i niezapomniana scena na odeskich schodach- o tym się nie da pisać, to trzeba zobaczyć.
TEATR REALISTYCZNY, UL. REYMONTA 33, SKIERNIEWICE
9.10.2009 godz. 20.00
Koncert
BLISKO POLA
Miroslav z Pola - singing and harping the guitar
whnt - beat making
koolor - kontrabas
Lord Gwadera - beat destroying
Ewax - altówka
Paul Bishop - klarnet/miniMOOG
bilet: 5 zł
Grupa powstała w 2008 roku z inicjatywy wokalisty i gitarzysty Miroslava z Pola. W składzie, który wykrystalizował się po godzinach prób, spotkań i wojaży występują: altowiolistka Ewa X, lubelski kontrabasista Koolor i grający na klarnecie i minimoogu Paweł Cieślak (znany z noise’owych Ben Zeen, Chwastów, Krwi i Kłaków), w którego studiu zarejestrowano materiał na debiutancką płytę. Zwraca uwagę obecność dwóch perkusistów: WHNT oraz Piotra Gwadery (bębniący m.in. w Puchu, PKP, Krwi i Kłakach).
Sekstet z gracją i wielkim uczuciem łączy balladę z rockiem, jazz z ambientem, trans z bluesem, psychodelia z kameralistyką. Blisko Pola zabiera słuchacza w eteryczną i bezpretensjonalną wyprawę po najbardziej intymnych zakamarkach stworzonego przez siebie świata.
Recenzja nowej płyty:
„Podobno cudów nie ma, a objawienia to wymysł szarlatanów podszywających się pod duchowych przywódców. To nieprawda. Cuda się zdarzają. Każdemu na inny sposób. U mnie objawiają się w postaci takich płyt jak Blisko Pola. To prawda, miasto Łódź leży blisko pola. Właściwie otacza je jedno wielkie pole. Ale muzyka tego zespołu nie ma nic wspólnego z przaśną ludowością. To dźwięki na światowym poziomie. To minimum ekspresji kumulujące się w maksimum emocji.
Osią, wokół której nawija się spiralna konstrukcja muzyki Blisko Pola, jest perkusja i cała masa instrumentów perkusyjnych, zwanych potocznie przeszkadzajkami. To rytm steruje wszystkimi kompozycjami zespołu, choć nie jest to muzyka ani taneczna, ani głośna, ani marszowa. Za tym hipnotycznym rytmem rusza bujający jazzowo kontrabas. Potem głos lidera, Miroslava z Pola i ascetyczne brzmienie jego gitary. Wreszcie altówka, czasem analogowy syntezator. Muzyka zagęszcza się, narasta, by nagle ucichnąć jak ucięta nożem. Czasem płynie łagodnie, czasem dziko wierzga, atakując zupełnie nieoczekiwanymi dźwiękami.
Sambaczaczabossanova od pierwszych uderzeń perkusji i tąpnięć basu wciąga w ciemną otchłań bez dna. Delikatny motyw gitary i powłóczyste tony altówki, do tego niesamowity głos Mirosława, który – to będzie mocne – jawi mi się jako wokalna rewelacja tego roku. Ten przejmujący śpiew w I’m Shaken Towords wywołuje całą armię mrówek na kręgosłupie.
Drugi na liście Dive to majstersztyk w budowaniu klimatu. Motoryczny rytm i leniwe zwrotki, które przechodzą w pełen emocji, hałaśliwy finał. I pełne bólu zakończenie z chropawym pociągnięciem smyczka po strunach wiolonczeli. Mocne. Każdy z utworów ukrywa jakąś magiczną niespodziankę. Długi, prawie siedmiominutowy Drowning, przepiękną smyczkową końcówkę – idealny temat do smutnego filmu. HC z kolei kojarzy się z muzyką do słuchowiska radiowego, a wieńczy ją bajkowe solo na altówce z nierealnym akompaniamentem pianina. W Panu Koziele niespodziewanie atakują świdrujące uszy klawisze, a jeśli wsłuchamy się uważnie, usłyszymy dwa głosy śpiewające jednocześnie po polsku i angielsku. W Blisko Pola zaskakuje neurotyczny klimat rodem z Radiohead, który z upływem czasu zmienia się diametralnie i dryfuje ku muzyce kameralnej. Za to Just Keep Me In The Bottom to regularny… blues. Bardzo tradycyjnie zagrany i zaśpiewany, gdyby nie bezdusznie miarowy bas, który nadaje piosence współczesne oblicze. W Deade muzycy perfekcyjnie operują ciszą, z której wylania się cudowna melodia. I jeszcze taki drobiazg: perkusista gra tu na kotłach, których brzmienie dosłownie wgniata w glebę.
Ciągle jestem oszołomiony tym małym cudem. [m]”
2.10.2009 godz. 20.00
Obok Kina 4
HORROR EXPRESS
reżyseria: Eugenio Martín
scenariusz: Arnaud d'Usseau, Julian Zimet
zdjęcia: Alejandro Ulloa
muzyka: John Cacavas
czas trwania: 90’
bilet: 3 zł
Uczta dla wielbicieli europejskiego horroru, brytyjskich aktorów, rosyjskich plenerów kręconych w Hiszpanii, chińskich smaczków, amerykańskich gościnnych występów, niskiego budżetu i lat 70-tych.
Pociągiem kolei transsyberyjskiej ze wschodniej Azji do Europy podróżuje brytyjski naukowiec. Jego bagaż stanowi znaleziona przezeń w lodach Himalajów tajemnicza skamielina - obiekt badawczy, być może, zdaniem właściciela, brakujące ogniwo ewolucji. Wkrótce w pociągu dokonuje się seria morderstw - jako pierwszy ginie bagażowy. Ofiary łączy jedno - całkowicie białe oczy i, jak wkrótce potem wykaże prowizoryczna sekcja zwłok jednej z nich, pełne "zgąbczenie" mózgu. Gdy już wydaje się, że źródło zła jest wyeliminowane - pojawiają się kolejne zwłoki...
Film jest koprodukcją brytyjsko - hiszpańską. Pomysł wyjściowy jest dość ciekawy, choć odrobinę karkołomny: istota przenosząca się z człowieka na człowieka i żyjąca już na tej planecie setki milionów lat. Obraz nie jest nużący, akcja wartko płynie do przodu, a uwagę zwraca bogactwo nagromadzonych tu charakterystycznych postaci. Reżyser w gąszczu wydarzeń znalazł czas na leciutkie zarysowanie romansu między prof. Saxtonem a córką księcia (nic tak nie zbliża jak walka z potworami). Największym plusem tego europejskiego filmu jest udział dwóch aktorów - ikon horroru czyli Christophera Lee i Petera Cushinga. Warto zapamiętać również krótką, epizodyczną rolę Savalasa (a więc nie tylko Kojak!)
25.09.2009 godz. 20.00
Obok Kina 3
NOC ŻYWYCH TRUPÓW
reż. George A. Romero
bilet: 3 zł
Noc żywych trupów przełamuje wszystkie możliwe tabu i zakazy w formie, która wywołuje przerażenie, zaciekawienie i zdumienie, a przede wszystkim trzyma w napięciu do ostatniej chwili. Porównywana z "Ptakami" Alfreda Hitchocka i "Lśnieniem" Stanley'a Kubricka dzieło George'a A. Romero weszło na trwałe do biblioteki kinowych arcydzieł, świadcząc, że prawdziwy talent nie jest ograniczony skromnymi środkami finansowymi, moralnością i światopoglądami społeczności.
Miała być to spokojna wycieczka w rodzinne strony. Barbara i Johnny nie wiedzieli jednak, że w chwili, gdy zdecydowali się odwiedzić grób rodziców, Amerykę lat 60. opanowały zombie. Aby przeżyć kolejny dzień musiały znaleźć świeże, ludzkie mięso. Dla Johnny'ego, powalonego na ziemię przez pierwszego żywego trupa wycieczka skończyła się równie szybko jak się zaczęła. Barbara znalazła schronienie w opuszczonym domu, do którego wkrótce dotarli przypadkowi ludzie szukając bezpiecznego miejsca na przeczekanie nocy. Ludzie nie byli jednak jej jedynymi gośćmi...
George Andrew Romero urodził się w 1940 roku w Nowym Jorku. Kinem zainteresował się już jako dziecko. Swój pierwszy film stworzył w 1954 roku na amatorskiej kamerze. Był to krótkometrażowy "The Man From the Meteor". Po skończeniu szkoły wraz z przyjacielem założył The Latent Image i w 1968 nakręcił znakomity horror "Noc żywych trupów". Później przyszły następne filmy: "There's Always Vanilla (1972), Poranek żywych trupów (1978), Creepshow [83] ; Małpia telepatia [88] ; Ciemna strona (1993) i Maska diabła.
24.09.2009 godz. 20.00
Teatry Czwartkowe
"DAJMY GOŁE BABKI"
reż. Robek Paluchosky
bilet: 5 zł
(...) Żeby wieczór nie okazał się stricte literacki, zaprezentował się Teatr Realistyczny w, jak sam określił, "nie-spektaklu" - "Dajmy gołe babki". Ale, jak w niemal całym Windowisku, i tu wkradła się przewrotność: babki nie "są dawane", tylko same dają - czadu i popalić facetom. Zaczepnie, inteligentnie, obscenicznie. Pięć pięknych niewiast pląta się po scenie w rytm psychodelicznych taktów muzyki i szaleńczych błysków projektora. Dynamika i szaleństwo zawładnęły salą przy Alei Grunwaldzkiej tego i następnego wieczoru(...)
Bernadeta Sobczyńska
Teatralia Trójmiasto
21 października 2008
18.09.2009 godz. 20.00
Obok Kina 2
NOSFERATU – SYMFONIA GROZY
Po raz pierwszy postać wampira w literaturze pojawiła się na początku XIX wieku w noweli Johna Williama Polidoriego zatytułowanej "The Vampyre". Niemal przez całą epokę romantyzmu wampir był postrzegany jako blady młodzieniec w czarnej pelerynie aż do momentu, gdy w 1897 roku irlandzki dziennikarz, Bram Stoker, napisał sławną, gotycką powieść "Dracula". Autor w swym dziele umieścił fragmenty życiorysu tyrana z Wołoszczyzny - Vlada IV. Książka okazała się wielkim sukcesem, stała się inspiracją do wielu sztuk, lecz z biegiem czasu jej poczytalność zmalała, a Stoker został uznany za twórcę jednego dzieła.
Tak było aż do roku 1921, kiedy to niemiecki reżyser Friedrich Wilhelm Murnau nakręcił film "Nosferatu - symfonia grozy", będący pierwszą, z licznych potem ekranizacji dzieła irlandzkiego pisarza. Jednak nazwanie tego filmu zwykłą ekranizacją byłoby wielkim i krzywdzącym uogólnieniem, ponieważ "Nosferatu" Murnau'a jest dziełem samym w sobie, pełnym artystycznych kontrastów, cieni i gotyckiego piękna. Sam reżyser był człowiekiem ekstrawaganckim, czerpiącym to, co najlepsze z niemieckiego ekspresjonizmu, jednak nie podążający ślepo za utartymi już wcześniej schematami. Można by powiedzieć, że był 'artystą obrazu', a film "Nosferatu" jest tego najlepszym przykładem.
Niemiecki reżyser subtelnie wplata efekty specjalne oraz różnego rodzaju triki techniczne do poszczególnych scen. Przyspieszony ruch wampira, Nosferatu wstający w pionowej postawie ze swojej trumny, efekty fosforyzujących fal i niemal przezroczystość niektórych elementów, powiązana z umiejętnym operowaniem światłem i cieniem wywołuje w widzu uczycie niepokoju i wyobcowania. Elementy scenografii oraz obiekty występujące w filmie, w przeciwieństwie do innych dzieł ekspresjonizmu, nie są w istotny sposób powiązane ze sobą i nie mają szczególnego znaczenia, co jeszcze bardziej potęguje wrażenie irracjonalizmu. Muzyka umiejętnie współgra z obrazem i stanowi niemal znak rozpoznawczy filmu.
bilet: 3 zł
ZAPRASZAMY
11.09.2009
Obok Kina
Gabinet Doktora Caligari
10.09.2009
Teatry Czwartkowe
10.09 godzina 20.00
w siedzibie teatru
Na początek "Trupstory" czyli czarna komedia bez happy endu.
bilet 6 zł.
ilość miejsc ograniczona.
zaproście znajomych oni też chcą zobaczyć!
6.09.2009
Teatr Realistyczny zaprasza na otwarcie nowego sezonu
6.09.09 g.19 w siedzibie teatru, bilet: 7 zł
Endiche vis.sat (Kowno, Litwa)
“Evolution”
performance art & experimental music of avant garde theater: classical noise & theatrical performance.
HISTORIA:
"ENDICHE VIS.SAT" zostało powołane z woli Ramunasa Yarasa [znany także jako Marius Jarasius] w 1996 r.
Pierwsze nagrania zrealizował samodzielnie, wydając je na kasecie p.t. "Her Closed Eyes ".
Na koncert inaugurujący zaprasza do współpracy innych muzyków i spośród nich wyłania się późniejszy skład.
Od początku zespół swobodnie dobiera środki artystyczne, od awangardy, new age do eksperymentów techno.
Ramunas Yaras mówi, że: "Style są jak ubrania, można je zakładać, lub zdejmować."
Grają akustycznie (glosy, klarnety, saksofony, akordeon, kontrabas, perkusja)
lub elektronicznie (syntezatory analogowe, gitara, bas).
Ramunas Yaras uważa, ze muzyka eksperymentalna jest obecnie lepszym środkiem wypowiedzi niż np. muzyka klasyczna.
Szczególnie mocno utwierdziły go w tym przekonaniu jego własne doświadczenia ze studiów
w Konserwatorium Muzycznym w Kownie. Wtedy właśnie, w 1990 r. stworzył swój pierwszy projekt
ECHIDNA AUKSYN (który funkcjonuje do dziś). W ciągu kilku lat swojej działalności zwrócił się w stronę art rocka.
Ramunas jest autorem dwoch kilkugodzinnych koncertow "Only Ones Under The Roof" i "Commemoration of Diana".
"Only Ones..." stało się głośnym wydarzeniem w środowisku artystycznym w Kaunas (w Kownie).
W recenzjach padają porównania do twórczosci takich tuzów awangardy,
jak Fred Frith i Robert Fripp. Koncerty grupy są niepowtarzalne - symbioza teatru i muzyki.
Wszechobecna improwizacja, wolność wyboru dźwięku, ruchu i obrazu."
Powiedzcie znajomym oni też chcą zobaczyć!
Program na potrzeby repertuaru przygotowuje Fundacja Teatr Realistyczny
We współpracy z Młodzieżowym Centrum Kultury w Skierniewicach
Dzięki pomocy sponsorów
ZAPRASZAMY!
Sponsorzy:
12.08.2009
Jak się cierpliwie dąży to w końcu się udaje…
I tak wreszcie po latach fastrygowania powstała nowa szata strony.
Pewnie jak to zwykle bywa będzie wymagała czyszczenia, poprawek i łatek,
Ale i tak łatwiej można będzie coś znaleźć o nas i naszej pracy.
Miejsca, które chwilowo są puste
Sukcesywnie uzupełnimy jakimiś sensownymi treściami,
O czym będziemy informować jak najszybciej lenistwo pozwoli.
Bardzo czekamy na wasze opinie, rady, pomysły
Co jeszcze zrobić,
Żebyśmy wszyscy mieli fajną stronę.
Pozdrawiam tradycyjnym
„Miłego odbioru i śmierć burakom”
i do zobaczenia w życiu…
Robek Paluchosky
